Info

2011-06-24

Cień Mycielskich nad Wrześnią

Wszystko zaczęło się kilka miesięcy przed wojną w 1939 roku, kiedy to poszerzono granice administracyjne miasta Wrześni i część folwarku Mycielskich, tzw. Zawodzie, stała się niespodziewanie nieruchomością miejską.

Potem przyszła okupacja, majątek przejęła Rzesza Niemiecka, która skrupulatnie z niemiecką dokładnością w ostatniej chwili tuż przed nawałą bolszewicką usankcjonowała swój tytuł własności wpisem hipotecznym. Dalej nastała władza ludowa, która już niestety nie wykazała się podobną do niemieckich administratorów wyobraźnią prawną. Dekretem o reformie rolnej z 1944 roku przejęła tereny dawnego folwarku bez świadomości, że część gruntów leży na terenie gminy miejskiej, wprawdzie pełniąc nadal funkcję gospodarstwa rolnego. Ustawodawca ludowy w tamtych czasach nie miał jednak zdolności do zbyt finezyjnych konstrukcji legislacyjnych, które takie prawne subtelności byłyby w stanie wychwycić. Niestety, ta właśnie niefrasobliwość ustawodawcy, a potem brak staranności w działaniach organów administracyjnych, okaże się szczeliną, przez którą przecisną się po latach spadkobiercy Mycielskich, upominając się  o swoje. Nim jednak to nastąpiło, przez blisko pół wieku „trefne dekretowe paragrafy” przez nikogo nie niepokojone trwały w swoistej hibernacji. Jednakże z nastaniem III RP spadkobiercy Mycielskich na czele zaciężnych renomowanych kancelarii prawnych postanowili te zahibernowane paragrafy obudzić. Słabe jeszcze wtedy struktury odnowionego Państwa zbudowane z pospolitego ruszenia nie potrafiły skutecznie bronić swoich pozycji w zderzeniu z zaciężnymi oddziałami dobrze przygotowanych prawników. Oddawały więc pola nie potrafiąc skutecznie obronić swoich często słusznych racji. Dzisiaj doprowadziło to do kilku nieodwracalnych już rozstrzygnięć niekorzystnych dla interesu publicznego.

Zważyć przecież należy z dzisiejszej perspektywy, że nie można powrócić do stanu prawnego sprzed pół wieku i mechanicznie przenieść go do dzisiejszej rzeczywistości. Przez kilkadziesiąt lat na terenach będących przedmiotem sporu toczyło się realne życie gospodarcze, ludzie w dobrej wierze nabywali grunty, budowano fabryki, szkoły, obiekty publiczne, rozbudowywano infrastrukturę komunalną, drogi wodociągi, kanalizacje… Na tych terenach powstał nowy majątek zbudowany przez nowych właścicieli. Dlatego dzisiaj sprawiedliwe rozstrzygnięcie tych wzajemnie sprzecznych racji wymaga rozwagi, namysłu i skutecznych narzędzi prawnych, a tych najbardziej brakuje. Przez dwadzieścia lat nowej Polski nie została uchwalona ustawa reprywatyzacyjna, która w cywilizowany sposób mogłaby te kwestie uregulować. Dlatego obie strony muszą po latach dochodzić swoich racji w trakcie mozolnych postępowań sądowych i administracyjnych.

Roszczenia spadkobierców rodziny Mycielskich na naszym terenie dotyczą kilkuset działek o istotnym znaczeniu gospodarczym. Część tych nieruchomości została już przejęta przez spadkobierców, część roszczeń o zwrot nieruchomości została oddalona, co do znacznej części nieruchomości nadal toczą się postępowania. Takich postępowań przed sądami i organami administracji toczyło się i toczy kilkadziesiąt, bo też i wartość przedmiotów sporów jest niebagatelna. Są to kwoty, które liczyć można w setkach milionów złotych. Spadkobiercy domagają się bowiem nie tylko zwrotu utraconych nieruchomości, ale także odszkodowań za bezprawne korzystanie z nich – również  z tych, które już odzyskali. Dla przykładu za blisko czterdzieści lat użytkowania znanego we Wrześni obiektu, w którym mieściła się szkoła, spadkobiercy domagają się odszkodowania 9,5 miliona złotych, mimo że odzyskany budynek już sprzedali.

Oto ważniejsze z nieruchomości objęte roszczeniami spadkobierców rodziny Mycielskich: zespół pałacowo-parkowy Opieszyn, Opieszyn: w tym skwer Harcerska, Szkoła Podstawowa nr 2, ulica Kościuszki – koło domu nauczyciela, teren Zawodzia, Wrocławska od straży pożarnej przez hotel do firmy Progress, ulica Kolejowa, Tonsil, parcele przy ulicy Kosynierów, nieruchomości w Bierzglinku i na Dębinie, nieruchomości w Sokołowie…

Obszar objęty tymi roszczeniami jest imponujący. Wielu mieszkańców Wrześni interesuje się i niepokoi biegiem spraw związanych z roszczeniami spadkobierców rodziny Mycielskich. Dla niektórych z nich sprawy te mają istotne znaczenie ekonomiczne. Niestety informacja publiczna dotycząca tych kwestii jest znikoma, nierzetelna i wykorzystywana instrumentalnie. Dlatego jako biuletyn informacyjny wydawany przez urząd, który jest aktywnym uczestnikiem tych procesów, czujemy się zobowiązani, aby mieszkańcom naszego powiatu przedstawić oparty na dokumentach stan faktyczny oraz zadać publicznie kilka pytań dotyczących tych kwestii. Na szczególną uwagę zasługują sprawy dotyczące nieruchomości obejmujących tereny tonsilowskie, Opieszyn, Zawodzie, ulicę Kościuszki, parcele przy Kosynierów. W wielu tych sprawach istnieje szereg interesujących powiązań, chociaż same te nieruchomości nie są  ze sobą fizycznie powiązane.

Cykl ten rozpoczniemy po wakacjach.

Dionizy Jaśniewicz
starosta wrzesiński