Info

2011-06-24

Reprywatyzacja po wrzesińsku, czyli batalia o miliony

Przez ponad dwadzieścia lat nie udało się w sposób kompleksowy uporządkować spraw dotyczących roszczeń reprywatyzacyjnych byłych właścicieli nieruchomości.

Brak jednolitego aktu prawnego, który określałby zasady zwrotu utraconego majątku lub odszkodowania za utracone mienie, powoduje konieczność dochodzenia swoich praw przed sądami powszechnymi lub na drodze postępowań administracyjnych. Taki stan prawny rodzi szereg konfliktów interesów oraz otwiera pole do licznych nadużyć. W postępowaniach wraca się do sytuacji prawnej sprzed kilkudziesięciu lat, często słabo udokumentowanej. Na stan prawny nakłada się skomplikowana historia tych nieruchomości w okresie realnego socjalizmu oraz dwudziestolecia nowej Polski.

Zdarza się często, że teren, który przed siedemdziesięciu laty był gruntem rolnym na obrzeżach miasta, dzisiaj jest atrakcyjną zurbanizowaną parcelą w centrum miasta, obiektem szkolnym czy zakładem pracy. Nowy właściciel przez wiele lat w dobrej wierze inwestował w ten teren, ponosił nakłady podwyższające jego wartość, w końcu nabył do tej nieruchomości określone prawa.

Sytuację często dodatkowo komplikuje wielokrotna w ciągu kilkudziesięciu lat zmiana władających nieruchomością. Taka sytuacja dotyczy zarówno publicznych, jak prywatnych podmiotów. Publiczne podmioty reprezentuje Skarb Państwa, prywatni właściciele sami bronią swoich interesów przed sądami i urzędami.

Bez ustawy reprywatyzacyjnej, która określałaby zasady rozstrzygania takich sporów, wszyscy zdani są na przedzieranie się przez gąszcz skomplikowanych, często wzajemnie sprzecznych przepisów. Powstaje więc fundamentalne pytanie – jak dokonać w takich warunkach sprawiedliwego rozstrzygnięcia? 

Z wieloma tego typu sprawami mamy do czynienia na terenie naszego powiatu. Szczególnie spektakularne spory prawne dotyczące wielu ważnych nieruchomości o znacznej wartości toczą się we Wrześni – dla przykładu o tereny Zawodzia, Opieszyna, tereny tonsilowskie, bursę gimnazjalną i wiele innych. Kilka z tych spraw ma charakter precedensowy w skali kraju. Ten ożywiony ruch na swoistym rynku wtórnym wrzesińskich nieruchomości rodzi wiele emocji, konfliktów, ale też niestety naruszeń prawa czy, nazywając rzeczy po imieniu, przestępstw.

Mieszkańcy naszego powiatu coraz bardziej zdezorientowani szumem medialnym i manipulacjami wokół tych spraw oczekują rzetelnej, opartej na faktach informacji. „Przegląd Powiatowy” wychodząc naprzeciw tym oczekiwaniom przygotował cykl opartych na dokumentach artykułów, w których w możliwie przystępny sposób postaramy się wyjaśnić meandry reprywatyzacji po wrzesińsku. Do lektury pierwszego materiału zapraszamy w najbliższym numerze.  

(red.)